| Dyplomackie opowieści ślężańskie |
|
There are no translations available.
Na szczycie, w schronisku, każdy dostał ciepłą herbatę z cukrem i cytryną. Pojawiły się co prawda głosy wołające o niskoprocentowy alkohol w postaci złocistego trunku, lecz kto go ze sobą nie przyniósł, nie mógł liczyć na tę przyjemność. Po krótkiej przerwie na wypoczynek podane zostały do ogólnej wiadomości dalsze plany wycieczki oraz atrakcje przygotowane przez studentów drugiego roku studiów licencjackich Dyplomacji Europejskiej. Następnie wszyscy udaliśmy się zbierać chrust do ogniska. Na szczęście obyło się bez większych urazów, wydłubywania oczu czy innych tego typu „atrakcji”, choć podobno ktoś chciał przeprowadzać na osobie płci przeciwnej oddychanie usta-usta. Po roznieceniu ognia masowo zaczął unosić się nad Sobótką zapach pieczonych kiełbasek. Było również słychać pierwsze, cichutkie dźwięki gry na gitarze, a po nich stopniowo zaczęli także pojawiać się i śpiewający. Po odpowiednim pożywieniu się, studenci drugiego roku zrobili niespodziankę kadrze naukowej oraz pracownikom CSNE i zaśpiewali ułożoną przez nich piosenkę „Dyplomackie opowieści” na melodie znanej wszystkim szanty „Morskie opowieści”. Ta osiemnastostrofowa piosenka zachwyciła wszystkich i stała się hitem wycieczki, a także swoistym hymnem kierunku. Studenci obiecali dopisać więcej zwrotek o wykładowcach oraz wydarzeniach, których zabrakło w wersji ślężańskiej. Po chwili grania odbyły się wyścigi par ze związanymi szalikami nogami. Z racji braku fotokomórki aż trzy z nich zwyciężyły, choć wykładowcy naciskali, że tytuł zwycięzcy należeć powinien bezdyskusyjnie do pary dr Monika Sus oraz dr Elżbieta Opiłowska. Po tej dawce śmiechu wznowiliśmy granie na gitarze. Hity, jakie były grane oraz poziom wokalny wykonawców z pewnością przerastał wiele komercyjnych programów telewizyjnych. Chodzą słuchy, że dyplomacki band będzie głównym faworytem do wyjazdu na Eurowizję. Niestety dość szybko musiano zakończyć wspólną zabawę. Na 14:00 zaplanowany był powrót niebieskim, jak się okazało – najładniejszym, szlakiem do autokaru. Wzdłuż drogi zdarzało się gubić szlak tu i ówdzie, lecz dzielni wycieczkowicze doskonale potrafili się orientować w terenie – zupełnie jakby na co dzień żyli w lesie. Podczas całej wycieczki opiekun Koła Naukowego Studentów Dyplomacji Europejskiej dr Mirosława Zielińska dbała abyśmy mieli dużo pamiątkowych zdjęć. Jeszcze nie wiadomo gdzie twarze z tych fotografii będą straszyły ludność Wrocławia, aczkolwiek już współczujemy. Około 16:30 byliśmy z powrotem we Wrocławiu – zmęczeni, lecz zadowoleni z takiej formy integracji. Wszystkim uczestnikom bardzo się ona podobała i wyraziliśmy ogromną nadzieję, że taka wycieczka będzie się powtarzała co roku. i ja tam z dyplomatami byłem, miód i piwo piłem Bartłomiej Grzebyk Student II roku Dyplomacji Europejskiej |







Czego pragnie każdy pracownik, student i uczeń? Oczywiście dnia wolnego od pracy. Jeżeli dodatkowo dzień ten jest wycieczką autokarową poza miasto, to czego można chcieć więcej? Zapewne pogody podczas jej trwania. Na szczęście po dwóch tygodniach deszczów, w piątek, 21 października 2011 roku, jasno i ciepło świeciło słońce. Wtedy to Centrum Studiów Niemieckich i Europejskich zorganizowało nam, swoim podopiecznym z kierunku Dyplomacja Europejska, kadrze naukowej oraz pracownikom CSNE wycieczkę integracyjną, inaugurującą rok akademicki 2011/2012. Za cel wyjazdu została wybrana, położona blisko Wrocławia, góra Ślęża. Jako że wszyscy czekaliśmy na to wydarzenie od dawna, frekwencja dopisała i o godzinie 9:00 spod Centrum wyruszył autokar pełen wycieczkowiczów.
